Niezwykłe konie: Jappeloup (Tyrol II x Oural)

Data publikacji: 2019-11-05
Niezwykłe konie: Jappeloup (Tyrol II x Oural)
Pierre Durand (FRA) & Jappeloup (Tyrol II – Venerable/Oural) podczas IO w Seulu w 1988 roku

 

Był potomkiem kłusaka francuskiego, jego wygląd jednogłośnie określano jako nudny, do tego podczas treningów był rozbrykany i irytujący. Czy to materiał na jednego z najbardziej utytułowanych koni skokowych XX w.? Oczywiście, bo mowa o wyjątkowym wałachu Jappeloup (Tyrol II – Venerable/Oural), który wprawił świat w osłupienie! Choć mierzył zaledwie 158 cm, w 2. połowie lat 80. zeszłego wieku stał się niekwestionowaną gwiazdą skoków przez przeszkody i był czymś więcej niż tylko „partnerem” do zdobycia złota na IO. Oto historia niezwykłego konia, którego pokochał cały świat.


Pierre Durand (FRA) & Jappeloup w drodze po złoto na IO w Seulu (1988)



RODOWÓD Z NIESPODZIANKĄ 

Kary Jappeloup rasy SF przyszedł na świat 12 marca 1975 r., za co odpowiadał hodowca Henry Delage (1926-2015). Dobór rodziców źrebaka nie zapowiadał narodzin gwiazdy, bo czego można było spodziewać się po zwykłym kłusaku francuskim Tyrol II (Feal – Ide Panache/Totiron) i starej klaczy pełnej krwi angielskiej Venerable (Oural – Velours/Foxlight)? To dobry moment aby bardziej zgłębić ten temat. Rasa ojca rzeczywiście kompletnie nie kojarzy się ze skokami na światowym poziomie, ale wystarczy przypomnieć sobie ogiera Galoubet A (Alme Z – Viti/Nystag) – jego matka była kłusaczką, co wcale nie przeszkodziło w pozostawieniu po sobie świetnego potomstwa, a przykładem może być ogier Baloubet du Rouet (Galoubet A – Mesange du Rouet/Starter). Z kolei w drzewie genealogicznym matki Jappeloupa widnieje Foxlight (Foxhunter – Chouia/Saint Just), który był ojcem ogiera Rantzau (Foxlight – Rancune/Cavaliere d'Arpino), niesamowitego konia wyścigowego i zasłużonego reproduktora, który odmienił francuską hodowlę – przykładem może być chociażby jego syn Cor de la Bryere (Rantzau – Quenotte/Lurioso). Henry Delage doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że z wyglądu wałach odbiegał od ideału konia skokowego, ale i tak bardzo wierzył w jego potencjał. 


Jappeloup (Tyrol II x Oural) podczas dekoracji na IO Seul (1988) 



NA SCENĘ WKRACZA PIERRE DURAND 

Gdy Jappeloup miał 4 lata, Delage zdecydował się pokazać go pewnemu skoczkowi – Pierre Durand (FRA) uznał wałacha za nudnego i koszmarnie zbudowanego, całkowicie nienadającego się do sportu. Rok później Francuz zobaczył skaczącego Jappeloupa i oniemiał. Skoki były zdecydowane, o idealnej paraboli lotu, a przede wszystkim były pełne i długie. Problem niskiego wzrostu przemienił się w zaletę, ponieważ wałach potrafił rewelacyjnie wykorzystać swoje warunki, być jednocześnie zwinnym i szybkim. Durand natychmiast skontaktował się z hodowcą Jappeloupa, a nieco później nowy duet rozpoczął wspólne treningi. Początki zapowiadały katastrofę – wałach wolał brykanie, nie w głowie były mu żmudne ćwiczenia, co coraz bardziej irytowało francuskiego skoczka. Siedział w siodle i czuł pogłębiające się zniechęcenie, na szczęście znalazł na to rozwiązanie. Durand cierpliwie trenował Jappeloupa, lecz jednocześnie bardzo dbał o to, by koń nie stracił swojego wrodzonego poczucia wolności i potrzeby zabawy. W ten sposób para „dogadała się” i wspólnie wyruszyła po pierwsze zwycięstwa – szło im tak dobrze, że w 1984 r. pojechali na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles


Pierre Durand (FRA) & Jappeloup podczas treningu 

 

NIE TRAĆ WIARY PO UPADKU 

W trakcie ich startu w Los Angeles doszło do wypadku – Jappeloup tak dobitnie odmówił wykonania skoku, że Durand spadł na ziemię, a kibice z całego świata zobaczyli natychmiastową ucieczkę wałacha. Po tym wydarzeniu zawodnik był bardzo krytykowany, wręcz szydzono z niego, ale nie zdecydował się na zakończenie wspólnych treningów, co było świetną decyzją. Duet podniósł się po porażce, a na następne sukcesy nie trzeba było długo czekać. Wraz z dobrą passą zaczęli pojawiać się kolejni sponsorzy – jednym z nich była francuska marka De Luze, dlatego w pewnym momencie imię konia zmieniono na Jappeloup de Luze. O jakich zwycięstwach mowa? Durand i Jappeloup zrobili furorę na najważniejszych zawodach w skokach przez przeszkody! Nie sposób wymienić wszystkich dokonań, ale wystarczy spojrzeć na te najistotniejsze: 

Mistrzostwa Europy

  • uczestnictwo w ME 1983 i 1985
  • 1. miejsce indyw. i 2. miejsce druż. na ME w St. Gallen (1987)
  • 1. miejsce druż. na ME w Rotterdamie (1989) 

Finały Pucharu Świata

  • 3. miejsce indyw. w Berlinie (1985)
  • uczestnictwo w PŚ 1986 i 1987
  • 2. miejsce indyw. w Göteborgu (1988)
  • 2. miejsce indyw. w Dortmundzie (1990)

Mistrzostwa Świata

  • 4. miejsce indyw. i 3. miejsce druż. w Akwizgranie (1986)
  • 4. miejsce druż. w Sztokholmie (1990)

Światowe Igrzyska Jeździeckie

  • 1. miejsce druż. w Sztokholmie (1990)

Igrzyska Olimpijskie

  • 14. miejsce indyw. i 6. druż. na IO Los Angeles (1984)
  • 1. miejsce indyw. i 3. miejsce druż. na IO Seul (1988) 


Pierre Durand (FRA) & Jappeloup IO Los Angeles (1984)



NIE PODKUWAJ MNIE! 

Jaki był Jappeloup tak na co dzień? Miał dwie osobowości – jedną prezentował w stajni, drugą w pobliżu Duranda, za którym uwielbiał chodzić. W jednym momencie był popisującym się "źrebakiem", by za chwilę przeobrazić się w najwyżej klasy sportowego wierzchowca. Ogromnie cieszył się z udanych skoków (swoją radość okazywał zaraz po zejściu z parkuru), z kolei porażki bardzo go złościły, bo naprawdę kochał skoki i chciał być najlepszy. Gdy tylko nadarzyła się okazja natychmiast uciekał z boksu i niszczył derki. Wałach bardzo zaprzyjaźnił się ze swoją luzaczką Bernadette Robin, z którą wiąże się jedna mrożąca krew w żyłach historia. Pewnego dnia Robin prowadziła koniowóz, za nią jechał podobny pojazd. Podróżujący zgubili się na autostradzie, dlatego zdecydowano o postoju – w pewnym momencie dach jednego z koniowozów stanął w ogniu… Natychmiast zaczęto wyprowadzać konie, niestety jeden z nich wpadł w panikę i wybiegł na drogę (była to klacz, której właścicielem był olimpijczyk Frédéric Cottier). Pomimo okoliczności Jappeloup zachował spokój. Powoli wyszedł z koniowozu i na szczęście nic mu się nie stało, co wcale nie było takie oczywiste – w wyniku oparzeń Cottier stracił jedną z klaczy. Jappeloup dramatyzował tylko w jednej sytuacji. Nie znosił podkuwania do tego stopnia, że każdym razem „męczono” się z nim przez kilka godziny. 


Zwiastun filmu pt. „Jappeloup” (2013)



„ZOSTAWIŁEŚ MNIE ZUPEŁNIE SAMEGO…”

W pewnym momencie Durand zauważył, że Jappeloup był już chyba nieco zmęczony startami i niegasnącą popularnością, dlatego zdecydował o zakończeniu jego kariery sportowej. Nikt nie spodziewał się, że wałach padnie tuż po przejściu na emeryturę – odszedł nagle 5 listopada 1991 r., a przyczyną było zatrzymanie akcji serca. Durand pochował końskiego przyjaciela na terenie swojej prywatnej posesji we francuskiej miejscowości Puynormand. Nieco później Francuz został oskarżony o celowe doprowadzenie do zgonu wałacha, powodem miało być wyłudzenie w ten sposób pieniędzy z ubezpieczenia. Sprawa znalazła swój finał w sądzie – Durand złożył pozew o zniesławienie, a choć wygrał proces, cała sytuacja i plotki niestety spowolniły jego karierę.

Jappeloup na dobre zapisał się w historii skoków przez przeszkody, a pamięć o nim nie słabnie. W 2013 r. na ekrany kin wszedł film „Jappeloup” (reż. Christian Duguay), warto wspomnieć o poważnym problemie, z którym zmierzyli się twórcy – jak znaleźć odpowiednio niskie i utalentowane konie, które udźwigną rolę? Ostatecznie w pracach nad filmem zaangażowano aż kilkanaście koni! W 2012 r. pojawiła się też książka o wałachu, którą napisał Pierre Durand. Kończy się ona słowami: „Zostawiłeś mnie zupełnie samego…”. 


Pierre Durand (FRA) o niesamowitym koniu










tekst i opracowanie: equista.pl, fot. www.jappeloup.com, Jappeloup De Luze






Konie - zobacz rodowody

Jappeloup