Niezwykłe konie: Kasztanka, klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego

Data publikacji: 2018-11-10
Niezwykłe konie: Kasztanka, klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego
Józef Piłsudski z Kasztanką nad Nidą, 1915 r.

 

Jutro będziemy świętować 100. rocznicę odzyskania niepodległości, a z tym ważnym wydarzeniem wiąże się Kasztanka (Pikerel – Chłopka 2/To On) – ukochana klacz Józefa Piłsudskiego, która stała się symbolem suwerennej Polski.

 

Józef Piłsudski z Kasztanką i źrebakiem, 1919 r. 

 

Fantazja (bo tak początkowo nazywano Kasztankę) urodziła się w 1909 lub 1910 r. na terenie folwarku hr. Eustachego Romera w Czaplach Małych (dziś woj. małopolskie). Jeśli chodzi o jej wygląd, jasnokasztanowata klacz wyróżniała się charakterystyczną białą łysiną, a w wieku dorosłym nie była zbyt wysoka – mierzyła ok. 150 cm. W sierpniu 1914 r. w okolicach folwarku znaleźli się strzelcy z Pierwszej Kompanii Kadrowej. Romer i jego córka Maria poczuli się w patriotycznym obowiązku podarowania im kilku koni – w ten sposób Fantazja znalazła się u boku Piłsudskiego, który od razu dostrzegł jej dumę i szlachetność. Marszałek nie mógł pogodzić się tylko z jedną rzeczą – imieniem klaczy. Obawiał się żartów typu „Piłsudski zdobywa niepodległość z Fantazją”. To właśnie z tego powodu zmienił jej imię na Kasztanka.

 

Marszałek Józef Piłsudski na Kasztance przed pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego przejmuje defiladę wojska, Pałac Prezydium Rady Ministrów, Warszawa 1926 rok

 

PRZYJAŹŃ Z MARSZAŁKIEM

Urodzona i przywykła do wiejskiego życia Kasztanka źle znosiła odgłosy wybuchów, bała się też ludzi, którzy na każdym kroku głośno wiwatowali na cześć marszałka. Tak w książce „Moje pierwsze boje” opisywał to sam Piłsudski: „Kasztanka już na most na Dunajcu, podziurawiony przez wybuchy, kręciła głową, uważając, że jest zanadto niebezpieczny dla jej szanownego istnienia. Za mostem — wjazd do ciemnej ulicy z nieprzyjemnie brzmiącym pod podkowami brukiem powiększył jej przykrości. Z trwogą nastawiła już uszy”. I dalej: „Gdym się na nim na kasztance ukazał, rozległ się krzyk całego tłumu i padły pociski z kwiatów. Tego już było stanowczo za wiele dla mojej wiejskiej klaczy, zwinęła się pode mną i chciała uciekać od owacji. Nie mało mnie kosztowało, by ją poprostu wepchnąć na rynek. Szła przez szpaler ludzki ostrożnie, nieledwie zatrzymując się co parę chwil”.

 

Józef Piłsudski karmi Kasztankę – na zdjęciu widoczne są również córki marszałka

 

Kasztanka była mocno przywiązana do Piłsudskiego, ufała tylko jemu. Uspokajał ją, a także często do niej mówił: „Z wielkim hałasem i dudnieniem szedł naprzeciw nas automobil ciężarowy i kasztanka, wychowanica wolnej wsi, protestowała przeciw takiemu monstrum. A ja, dumny i szczęśliwy, głaszcząc ją po błyskającej złotem w słońcu szyi, uspakajałem ją słowami: Głupia, w twoich Czaplach nie byłaś, ale zato jesteś w Krakowie, rozumiesz? w kochanym, cudnym, polskim Krakowie, gdzie żołnierz polski z honorem umrzeć może, rozumiesz? ty czapelska istoto! Na tobie, na tobie wjadę, głuptasku, do Wilna!”.

 

Niemen – syn Kasztanki


Co ciekawe, klacz nie pozostawała dłużna – stanowczo reagowała na wyczuwany przez nią zły nastrój marszałka: „Byłem zły i zdenerwowany. Rozkapryszona kasztanka, odczuwając moje nerwy, coraz częściej wyrzucała do góry łbem, wyciągając mi niecierpliwie ze zmarzłych rąk cugle”. Klacz lubiła też przytulać się do swojego pana, który nie szczędził jej czułości. W 1922 r. Kasztanka została przewieziona do Mińska Mazowieckiego, gdzie stacjonował 7 Pułk Ułanów Lubelskich. Tutaj – z daleka od stresujących konia wybuchów i tłumów – Kasztanka urodziła ogiera Niemena i klacz Merę. Bardzo liczono na to, że syn klaczy kiedyś godnie ją zastąpi i stanie u boku marszałka. Siwy Niemen z wyglądu bardzo przypominał swoją matkę, ale był… leniwy, co przekreśliło wcześniejsze plany. Mera przyszła na świat 10 kwietnia 1925 r., a jej imieniem Piłsudski nazwał rzekę, która przepływa przez jego rodzinną miejscowość. W Mińsku Kasztanka wiodła spokojne życie, od czasu do czasu była transportowana do Sulejówka (tutaj mieścił się dworek Piłsudskiego, a pobyt oznaczał dla klaczy odpoczynek oraz zabawę z córkami marszałka) lub Warszawy, by mogła towarzyszyć marszałkowi podczas ważnych obchodów. Ostatnie publiczne wystąpienie Kasztanki odbyło się 11 listopada 1927 r. w Warszawie, a następnie odesłano ją do Mińska, co okazało się tragiczne w skutkach.

 

Józef Piłsudski i Kasztanka przyjmują defiladę na placu Saskim w Warszawie, 11 listopada 1927 r. 

 

ŚMIERĆ KASZTANKI

21 listopada zaprowadzono Kasztankę do wagonu pociągu, jednak najpewniej nie zadbano o jej bezpieczeństwo podczas samotnej podróży do Mińska Mazowieckiego. Gdy dotarła do celu, jej stan był ciężki. Klacz doznała licznych obrażeń, a pierwszej próby pomocy (jeszcze na dworcu kolejowym) podjął się lekarz 7 Pułku Ułanów Lubelskich. Kasztanka nie była w stanie samodzielnie ustać na nogach, dlatego konieczne było zorganizowanie transportu do miejsca stacjonowania pułku. Tam wezwano pomoc, w tym także wojskowych weterynarzy. Lekarze ustalili, że Kasztanka ma poważne obrażenia wewnętrzne i zaburzenia rytmu serca, a przeprowadzone zabiegi niestety nie poprawiły jej stanu. Klacz padła 23 listopada 1927 r.

 

Dla marszałka był to cios. Nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej Kasztanki, uważał, że musi wskazać i ukarać winnych za tę śmierć. Wynik sekcji wykazał, że klacz miała pęknięte dwa kręgi grzbietowe, a konsekwencje poniósł pułkownik Zygmunt Piasecki, dowódca 7 Pułku Ułanów Lubelskich.

 

Wypchana skóra Kasztanki w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Belwederze, 1938 r. 
 

Szczątki Kasztanki pochowano na terenie zajmowanym przez 7 Pułk Ułanów Lubelskich (dziś mieści się tam siedziba Żandarmerii Wojskowej), jednak konkretne miejsce wciąż nie jest znane – pamiątkowy głaz z napisem „Tu leży Kasztanka, ulubiona klacz bojowa Marszałka Piłsudskiego” położono jedynie na domniemanym miejscu pochówku (w 2015 r. zapowiadano rozpoczęcie badań naukowych w tej sprawie). Wcześniej, bezpośrednio po śmierci, z ciała Kasztanki zdjęto skórę, którą następnie wypchano, a przez kolejne lata przerzucano z miejsca na miejsce. Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r., a przed śmiercią nie wydał żadnego polecenia, w którym określiłby swoje życzenie w związku z dalszym przechowywaniem wypchanej Kasztanki. Po wybuchu II wojny światowej wypchany eksponat znalazł się w magazynie Muzeum Wojska w Warszawie, gdzie był przechowywany w warunkach, które doprowadziły do nieodwracalnych uszkodzeń. Ostatecznie skóra została zniszczona, a do dziś chodzą słuchy, że taką decyzję podjął marszałek Michał Rola-Żymierski, który podczas zwiedzania magazynów zobaczył Kasztankę, na co ponoć zareagował słowami: „Poznaję to bydlę, już mnie raz kiedyś kopnęło, nie ma potrzeby tych szczątków przechowywać”. Taka dyspozycja mogła być całkiem prawdopodobna, ponieważ celem nowej władzy było m.in. zniszczenie wszystkiego, co miało przypominać Polakom o latach świetności, niegdyś wywalczonej niepodległości i postaci Piłsudskiego.

 

Marszałek Józef Piłsudski na Kasztance pozuje Wojciechowi Kossakowi do obrazu, Ogród belwederski, 1927 rok

 

 

UPAMIĘTNIENIE

Kasztanka jest wspomniana już na samym początku pieśni legionowej pt. „Pieśń o Wodzu Miłym” (słowa: pułkownik Wacław Kostek-Biernacki, muzyka: porucznik Zygmunt Pomarański, rok powstania: 1915):

 

Jedzie, jedzie na Kasztance,
Siwy strzelca strój! Siwy strzelca strój!
Hej, hej, Komendancie,
Miły Wodzu mój!

 

Utwór jest do dziś lubiany, a można go posłuchać TUTAJ. Już po śmierci Kasztanki powstał portret Józefa Piłsudskiego, którego autorem był Wojciech Kossak, wybitny polski przedstawiciel malarstwa batalistycznego i historycznego. Obraz ukazuje marszałka, który z grzbietu ukochanej klaczy czujnie obserwuje teren i zbliżającą się burzę. Portret „Józef Piłsudski na Kasztance” bardzo szybko stał się tak popularny, że Kossak nie był w stanie samodzielnie zrealizować wszystkich zamówień! 

 

Wojciech Kossak, „Józef Piłsudski na Kasztance” (1928)
 

 

Ciekawa historia wiążę się również z pomnikiem Józefa Piłsudskiego w Katowicach. W 1993 r. odsłonięto piękną rzeźbę marszałka, który został przedstawiony na koniu. Wnikliwi obserwatorzy dostrzegli jednak, że naczelnik siedzi na… ogierze. W okolicy znalazła się grupka osób niepogodzonych z tym faktem – wystarczyło tylko kilka uderzeń młotkiem, by zbić „zbędne elementy”, a tym samym „przerobić” ogiera na Kasztankę.

 

 

 

Lata mijają, ale pamięć o Kasztance wciąż trwa – bez wątpienia dla niemal każdego Polaka klacz marszałka jest jednym z najsłynniejszych koni w dziejach naszego kraju.

 

 

 

 

 

 

 

 

tekst i opracowanie: equista.pl, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
 

 

 

 

Konie - zobacz rodowody

Kasztanka ex Fantazja

Inspiracje

Facebook

Instagram