In memoriam: Imequyl (Luron x Len)

Data publikacji: 2026-07-01
Andrzej Głoskowski (POL) & Imequyl, fot Sonia Szczęsna
Andrzej Głoskowski (POL) & Imequyl



Kasztanowaty ogier, waleczny, dokładny i obdarzony fantastycznym charakterem. Imequyl (Luron – Iluzja/Len), urodzony 10 kwietnia 1999 roku w SK Prudnik, przez lata pisał historię nie tylko polskiego sportu, ale i polskiej hodowli. Był i pozostanie jednym z najbardziej rozpoznawalnych koni swojego pokolenia...



Imequyl (Luron x Len)



Prudnickie korzenie - ogier z krwi Lurona i Iluzji

Żeby zrozumieć wyjątkowość Imequyla, trzeba cofnąć się do SK Prudnik, gdzie 10 kwietnia 1999 roku na świat przyszedł kasztanowaty źrebak. Jego ojcem był sprowadzony z Holandii Luron (KWPN, po ogierze Guidam – Berania), zakupiony przez polską delegację hodowców i uznawany za jeden z najtrafniejszych zakupów w historii polskiej hodowli koni sportowych. Matką była małopolska klacz Iluzja, córka ogiera Len (Jongleur – Leniwka/Walezjusz). Połączenie holenderskiej krwi skokowej z małopolską linią matczyną dało efekt, jakiego nikt się chyba nie spodziewał.



Para, jakiej Polska długo nie zapomni - Imequyl i Andrzej Głoskowski

Podstawowym jeźdźcem Imequyla był Andrzej Głoskowski. Przez lata wspólnej pracy stali się jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego jeździectwa, a sam Imequyl choć niewielki, był niezwykle waleczny i dokładny i zdobył status najbardziej rozpoznawalnych koni swoich czasów. Para startowała z powodzeniem na arenach międzynarodowych, sięgając po pięć zwycięstw, w tym po triumf w konkursie Grand Prix CSI2* w węgierskim Kecskemét oraz w Grand Prix CSI3* w austriackim Wiener Neustadt. Do tego blisko dwadzieścia razy plasowali się w pierwszej dziesiątce prestiżowych konkursów. Imequyl reprezentował również Polskę w konkursach Pucharu Narodów, między innymi w Bratysławie i Pradze, a w kraju był wielokrotnie uznawany za najlepszego konia polskiej hodowli w skokach przez przeszkody.



Adrianna Ostrowska (POL) & Imequyl (Luron x Len)



Zmiana siodła – wodze przejmuje Adrianna Ostrowska

Andrzej Głoskowski dosiadał Imequyla do 2011 roku. Później stery przejęła rozpoczynająca wówczas starty w kategoriach młodzieżowych Adrianna Ostrowska. Doświadczony ogier okazał się dla młodej zawodniczki bezcennym nauczycielem – to właśnie Imequyl pomógł jej wejść do dużego sportu. Razem startowali w juniorskich konkursach Pucharu Narodów, a także zmierzyli się z międzynarodową konkurencją podczas Mistrzostw Europy Juniorów w Vejer de la Frontera. Ostatni start w karierze Imequyl zaliczył w grudniu 2014 roku w Poznaniu, gdzie jako piętnastolatek wygrał kolejny konkurs klasy CSI1*.


Emerytura i obowiązki hodowlane w Bogusławicach

Po zakończeniu kariery sportowej Imequyl trafił do Stada Ogierów w Bogusławicach, gdzie cieszył się zasłużoną emeryturą i pełnił obowiązki hodowlane, choć sukcesy jako ojciec odnosił już dużo wcześniej. Jego córką jest urodzona w 2007 roku Dimequya, na której startował Tomasz Miśkiewicz, a także rok młodszy wałach Chimequyl, znany ze startów pod Darią Kobiernik. Krew Imequyla popłynęła więc dalej do kolejnego pokolenia polskich koni sportowych.



Odszedł kasztanowaty ogier z Prudnika

Wiadomość o odejściu Imequyla poruszyła całe środowisko jeździeckie. Ogier dożył 27 lat. O jego śmierci poinformowała Adrianna Ostrowska, pisząc na Instagramie:

"Dzisiaj, w wieku 27 lat, odszedłeś od nas. Byłeś jednym z najbardziej wyjątkowych koni mojej kariery – prawdziwym przyjacielem, który pokazał mi świat i nauczył, że wszystko jest możliwe. Zawsze będę wdzięczna za każdą wspólną chwilę. Będzie mi Cię brakowało bardziej, niż można to opisać słowami. Spoczywaj w pokoju, mój przyjacielu".

Żegnamy Imequyla (Luron x Len), kasztanowatego ogiera, który przez lata był wizytówką polskiej hodowli i dowodem na to, że cierpliwość, dobra krew i uczciwa praca potrafią wynieść konia na sam szczyt parkurów. Konia, który poprowadził za sobą dwóch jeźdźców: doświadczonego Andrzeja Głoskowskiego i debiutującą w dużym sporcie Adriannę Ostrowską i który zostawił po sobie potomstwo kontynuujące jego sportową historię.

Niech pogalopuje już tylko po wiecznie zielonych pastwiskach...



tekst i opracowanie: equista.pl, fot. Sonia Szczęsna