Eric Lamaze zawieszony przez FEI

Data publikacji: 2023-10-11
Eric Lamaze, fot FEI/Richard Juilliart
Eric Lamaze (CAN)


Międzynarodowa Federacja Jeździecka (FEI)
uznała, że Eric Lamaze (CAN), olimpijczyk i najbardziej utytułowany kanadyjski skoczek, naruszył przepisy antydopingowe poprzez posługiwanie się podrobioną dokumentacją medyczną (szersze wyjaśnienie całej tej sytuacji – TUTAJ). Zawodnik w żaden sposób nie ustosunkował się do zarzutów, a brak jakichkolwiek okoliczności łagodzących przełożył się na wymierzenie kary w postaci grzywny i 4-letniego zawieszenia.



Eric Lamaze (CAN)




Lamaze
należy do czołówki najbardziej zasłużonych jeźdźców świata – zawodnik ma na koncie np. złoto i srebro zdobyte podczas Igrzysk Olimpijskich w Hongkongu (2008) – a choć w 2017 r. zdiagnozowano u niego nowotwór mózgu, jeździec pomimo wszystko nadal brał udział w zawodach i prowadził swoją stadninę Torrey Pines Stable. W ostatnim czasie Lamaze przyznał, że jego stan zdrowia nieco się pogorszył, dlatego w
marcu zeszłego roku postanowił zakończyć swoją karierę sportową.



Eric Lamaze (CAN) & Fine Lady podczas zawodów LGCT w Valkenswaard (2021)




Wg FEI jeździec posługiwał się fałszywą dokumentacją medyczną, co stanowi naruszenie przepisów antydopingowych, a ponieważ Lamaze nie zgłosił chęci odniesienia się do postawionych zarzutów, uznano to za automatyczne przyznanie się do winy, co wynika z przepisów. W trakcie określania wysokości kary nie stwierdzono żadnych okoliczności łagodzących, dlatego postanowiono, że Lamaze musi zapłacić grzywnę (15 tys. franków szwajcarskich, czyli ok. 70,7 tys. złotych), a okres zawieszenia wyznaczono na 4 lata, tzn. od 12 września 2023 r. do 11 września 2027 r.



Eric Lamaze (CAN) & Hickstead na IO w Hongkongu (2008)




Międzynarodowa Federacja Jeździecka
nie opublikowała pełnej treści decyzji – powodem jest to, że Sportowy Sąd Arbitrażowy (CAS) prowadzi odrębne postępowanie w tej sprawie, co skłoniło FEI do powstrzymania się od upubliczniania szczegółów. 



tekst i opracowanie: equista.pl, fot. FEI/Richard Juilliart, FEI/Martin's images