Cavaliada od kuchni: Katarzyna Trocińska

Data publikacji: 2016-02-18
Katarzyna Trocińska

 

Za nami kolejny etap Cavaliada Tour 2015/2016 – Cavaliada Lublin 2016, czas więc na kolejną odsłonę naszego cyklu „Cavaliada od kuchni”. W poprzednich częściach gościły u nas zawodniczki – Zuzanna Nowakowska (ujeżdżenie) i Marta Dziak-Gierlicz (WKKW). Tym razem postanowiliśmy przedstawić zakulisowego bohatera każdych zawodów jeździeckich - luzaka. O odpowiedź na kilka pytań dotyczących jego zadań poprosiliśmy Katarzynę Trocińską, która w Lublinie opiekowała się końmi Mściwoja Kieconia. 

 

Equista.pl: Dziękujemy, że zgodziłaś się odpowiedzieć nam na kilka pytań. Chcielibyśmy, abyś przybliżyła naszym czytelnikom specyfikę pracy luzaka na tak dużych zawodach jakimi są np. rozgrywki na Cavaliadzie. Ile koni miałaś pod opieką w Lublinie?

Katarzyna Trocińska: To ja dziękuje za zaproszenia do rozmowy i z przyjemnością odpowiem na pytania, starając się przybliżyć jak najlepiej temat. W Lublinie miałam pod opieką 3 konie (Urbane, Celanę Z i Rominę L) na których startował Mściwoj.

 

Equista.pl: Powiedz nam proszę, co należy do zadań luzaka podczas zawodów?

Katarzyna Trocińska: Tak naprawdę do obowiązków luzaka należy wiele czynności, które nawet ciężko zliczyć (śmiech). Luzak dokładny zakres zadań ustala zawsze z zawodnikiem, którego konie ma pod opieką. Do takich podstawowych czynności należy karmienie, przygotowywanie koni do jazd, przeglądów albo startów, sprzątanie w boksach, rozsiodłanie koni po jeździe, dbanie o sprzęt. Są to takie podstawowe czynności, które wykonujemy. Tak jak powiedziałam wcześniej - szczegółowy plan działania to indywidualne ustalenia miedzy zawodnikiem, a luzakiem. Niektórzy z nas prowadzą jeszcze ciężarówki, którymi przyjeżdżamy, jeżdżą konie, lonżują. Naprawdę tych obowiązków może być całe mnóstwo!

 

 

Equista: Wiele osob nie zdaje sobie pewnie sprawy, że to naprawdę ogrom pracy! 

Katarzyna Trocińska: Tak, na pewno nie można się nudzić (śmiech). Ja osobiście staram się jeszcze aby konie, które zabieramy ze sobą na zawody czuły się dobrze zarówno fizycznie jak i psychicznie. Sądzę, że każdy z luzaków o to dba. Dużo zależy od konia - czego on potrzebuje, każdy jest przecież inny. Niektóre wymagają więcej czasu i uwagi. Spędzamy z naszymy podopiecznymi dużo czasu i pracujemy po to, żeby zawodnicy nie musieli się martwić, czy wszystko z ich końmi jest dobrze i wszystko jest zrobione, w czasie gdy oni koncentrują się na starcie.

Przebywając z końmi nie tylko dbamy, żeby czuły się jak najlepiej, ale też poznajemy je bardzo dokładnie. Wszystkie ważne informacje przekazujemy zawodnikom, co później pomaga w osiąganiu sukcesów na parkurze. W każdym teamie zadania są podzielone. Wszyscy muszą jednak współracować i razem dążyć do wyznaczonego celu. Na sukces jeźdźca składa się tak wiele czynników, że każdy musi dobrze znać swoje zadania i działać na 100%.

 

Equista: Jesteście bardzo ważną częścią w wielkiej machinie! Sama praca luzaka to odpowiedzialny i ciężki zawód? 

Katarzyna Trocińska: Tak to prawda. Nie jest to łatwa praca: wyjazdy co tydzień, praktycznie całe życie "w drodze", ciągłe pakowanie i przepakowywanie koni i siebie - z czym ja mam zazwyczaj największy problem (śmiech). Do tego nierzadko mało snu i... dużo kawy :) No i sporo stresu - w końcu Cavaliada to zawody wysokiej rangi, a luzak jest przecież także kibicem. 

 

Equista: Jak to się stało, że wybrałaś taką drogę zawodową?

Katarzyna Trocińska: W moim przypaku był to... czysty zbieg okoliczności. Nie planowałam nigdy tego, że wybiorę akurat ten zawód. Oczywiście konie, odkąd tylko pamiętam, były częścią mojego życia, dalej są i mam nadzieję - zawsze będą. Moja współpraca z Mściwojem jest, można powiedzieć, moją pierwszą poważną pracą w tej roli. To od razu był skok "na głęboką wodę". Zaczęło się od tego, że oddałam swojego konia w trening do siostry Mściwoja, Nawojki, i z racji tego często przyjeżdżałam do nich do stajni. W pewnym momencie Mściwoj został bez luzaka, a ja akurat przyjechałam na zawody, żeby obserwować jak sobie radzi mój koń. Zaczęłam pomagać, potem zadzwoniła Nawojka, spytała o kolejne zawody, aż wreszcie zadzwonił Mściwoj i sam zaproponował współpracę, która trwa do dziś :)

Equista: Dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkiego co najlepsze w bieżącym sezonie!

Katarzyna Trocińskia: Dziękuję :)

 

Mściwoj Kiecoń & Romina L

 

fot. Oliwia Chmielewska/equista.pl

 

 

Inspiracje

Facebook

Instagram